Jak to zwykle przy końcu roku zaczynają pojawiać się różne raporty, opracowania, magiczne kwadraty i nawiedzone koła. Zwykle z dużą rezerwą obserwuję te desperackie próby przewidzenia przyszłości, aczkolwiek ciężko też pozostać obojętnym na różne statystyki. Ostatnio właśnie wpadła mi w ręce ciekawa analiza rynku IT i prognoza na nadchodzący rok. To, co przykuło moją uwagę, to dość niepokojący wynik dotyczący doświadczenia kandydatów, na których polują firmy. Otóż wygląda na to, że nadchodząca przyszłość będzie należała do seniorów, literalnie 😉 Według wyników tych badań odsetek stanowisk dla osób z doświadczeniem powyżej 5 i powyżej 10 lat będzie stanowił odpowiednio ponad 80% i ponad 60% z puli rekrutacyjnej firm. Stanowiska dla osób bez doświadczenia lub posiadających staż do 2 lat to zaledwie kilka procent (dokładnie to 4%). Do tego ponad 30% respondentów wprost odpowiedziało, że nie będzie nawet poszukiwać takich kandydatów.
Oczywiście ciężko się dziwić, ostatnie zmiany na rynku IT zmuszają firmy do budowania coraz bardziej kompetentnych zespołów kosztem ich wielkości (o ironio, less is more), jednak te wyniki pokazują też, że wejście do branży stanie się coraz trudniejsze. Ciężko będzie się gdzieś załapać na szybko i nazbierać doświadczenia. W połączeniu z narracją o rosnącej roli modeli LLM w branży i zastępowaniu nimi prostszych zadań developerskich zaczyna rysować się jednak dość ponura wizja przyszłości. Przecież dzisiejsi seniorzy w końcu też odejdą na emeryturę i kto przyjdzie na ich miejsce? Sami wyhodujemy sobie bańkę, w której znalezienie pracownika będzie bardzo trudne.
Moim zdaniem problem też dotknie przede wszystkim MŚP. Duże korpo zawsze będą mogły przyciągnąć atrakcyjnym wynagrodzeniem, a w ostateczności będą miały budżet na programy stażowe i to będzie stanowić jakieś źródło młodej krwi. Ale takie „zwykłe” firmy IT mogą mieć większy problem.
Patrząc na to od drugiej strony, jest to bez wątpienia szansa na to, aby do IT wrócili ludzie, których ta tematyka interesuje. Aby coś osiągnąć, będzie trzeba się znów zaangażować, a nie tylko spijać owsiane macchiato w firmowej kuchni. To też może się okazać ważnym sygnałem dla dzisiejszych studentów, aby może zaczęli poważnie traktować praktyki i staże. Podbite dokumenty to jedno, ale możliwość przedstawienia realnego projektu lub problemu, w rozwiązaniu którego brało się udział, to już zupełnie co innego.
Może to też zwaliduje weekendowe szkółki programowania. Ciężko będzie zapewnić absolwentom po 3‑dniowym kursie programowania ciepłej posady za wielokrotność ich dotychczasowego wynagrodzenia w innej branży, ale tu nie będę się zagłębiał, bo kto mnie zna, to wie, że dostaję piany na pysku, jak wchodzę w rozmowy o przerabianiu ludzi na inżynierów IT. Więc unikając mowy nienawiści, podsumuję tylko, że moim zdaniem może niekoniecznie sam 2025, ale z pewnością najbliższe lata mogą znów nieco poprzewracać stoliki w naszej szacownej branży. Może jednak już dziś warto zacząć myśleć, jak pozyskiwać przyszłych kandydatów do pracy i aby ci pozyskani faktycznie byli w stanie wnieść wartość do przychodu, a może i zysku firmy.


