Cześć, nazywam się

Lech Rychliński

A to są moje przemyślenia spod prysznica...

wrz 25, 2024

Takie wspomnienie z ostatnich studiów mnie naszło związane z tym kim jest coach i jak wiele osób nie wie jak wygląda praca z taką osobą i do czego prowadzi. Chyba taki główny szok, to że coach nie jest rozwiązywaczem naszych problemów.

Nie prowadzę jakiejś bardzo dynamicznej praktyki coachingowej jednak tych kilkanaście osób z którymi miałem okazję się spotkać często były dość zaskoczone tym, że w trakcie spotkania nie dostaną porady w stylu “zrób to i to”. Taka opcja jest zarezerwowana raczej dla mentora. Praca z coachem polega na działaniu w oparciu o posiadane przez nas zasoby, wiedzę i pomysły na życie a nie wiedzę i doświadczenie naszego coacha. Stąd wiedza dziedzinowa w procesie coachingu jest totalnie zbędna, bo coach ma mieć wiedzę z bycia coachem 😀

A taki mentor to już zupełnie inna sprawa. Główną rolą mentora jest być ze swoim klientem w kontakcie, być zaznajomionym z jego sprawami i wyzwaniami. Dzielić się swoimi doświadczeniami i spostrzeżeniami. Idealny mentor też powinien mieć coś z coacha ponieważ skuteczniejsze jest jeśli nasz klient dojdzie do rozwiązania nie tylko na bazie podanej na tacy odpowiedzi ale idąc drogą odpowiednich pytań i delikatnych podpowiedzi co do kierunku szukania rozwiązania. Stąd moim zdaniem będąc mentorem dobrze jest brać udział w tym co robi nasz klient, oczywiście nie na 100% bo nie o to chodzi aby kogoś wyręczać ale o to aby być z nim w tej samej sytuacji i rozumieć ją możliwie najlepiej.

Jeśli zaś chodzi w ogóle o dawanie rad bez względu na to w jakiej roli występujemy, coacha, mentora czy tutora to zawsze należy być ostrożnym. To co działa u jednych nie koniecznie musi od razu działać u wszystkich i o tym często zapominają klienci, oczekujący złotej porady, która rozwali system i uczyni ich królami życia 😉 Czasem jak przeglądam LN to właśnie mam wrażenie, że to jest taka kopalnia złotych rad. No ale moja rada to nie słuchać tych rad więc się wpasowuje 🙂

Jeszcze inaczej ma się sytuacja z tutoringiem. Ładne słowo ale dla mnie oznacza po prostu zwykłe nauczanie. Takie jakie odbywa się np w trakcie warsztatów. Tu to już wolna amerykanka. Każdy wynosi ze szkolenia to na co był gotów i to co uznał za wartościowe. Lubie na rundce końcowej posłuchać jak uczestnicy warsztatów mówią co dla nich było ważne i czego się dowiedzieli. W jakichś 75% jest to dokładnie coś innego niż mi się wydawało, że będzie tą super tajemną wiedzą przekazaną kolejnym pokoleniom kierowników projektów 🙂

A co jeśli nie jesteś jeszcze uznanym coachem, mentorem, a chciałbyś/chciałabyś iść tą drogą ze swoim zespołem. Jak zacząć? Może warto przytoczyć dość prostą sugestię, którą wypłynęła ostatnio w jednej z rozmów: “Hipopotamy, mówią na końcu”. Jeśli chcesz sprawić aby twój zespół szukał rozwiązań i wykazywał inicjatywę to zachowaj swoje mądrości na koniec 😉 Jeszcze zdążysz się wypowiedzieć i pchnąć sprawę w dobrą stronę a będąc powściągliwym być może zyskasz coś więcej.

albo zajrzyj na mój profil

Dobry boomerski licznik odwiedzin 🙂

000774