Dobrze być sobie sterem, okrętem i sternikiem. Można pod to podpiąć pod częstą cechę pełnej samodzielności menedżera i robienia samemu wszystkiego bo wtedy będzie najlepiej ale nie o tym dziś.
Dziś o środowisku do podejmowania decyzji. Być może podzielicie moje spostrzeżenie a może nie. Jeśli firma liczy kilka osób to rozwiązanie problemu jest trywialne. Siadamy w gronie osób kompetentnych do rozwiązania zadania, omawiamy je, ustalamy plan działania i dzielimy się zadaniami. Problem solved!
Dramat przeplatający się z komedią zaczyna pojawiać się gdy organizacja rośnie. Nagle okazuje się, że aby rozwiązać ten sam trywialny problem to spotkać się musi coraz większa grupa ludzi a do tego ilość tych spotkań zaczyna rosnąć.
Powiecie, no dobra Lechu ale i może problemy są większe. Otóż nie. Wyzwanie nadal pozostaje w obrębie 2 może 3 osób. Przykład z ostatniego czasu. Spotkało się 14 osób i obradowało 65 minut nad zadaniem, uwaga: wystawienie środowiska produkcyjnego dla aplikacji. Po tym czasie dotarliśmy do punktu, w którym okazało się, że to jak takie środowisko będzie wyglądać jest proste jak metr sznurka ponieważ dzisiejsze standardy są powtarzalne — tu wygrał kubernetes. Ponieważ wymagania zdroworozsądkowe się nie zmieniły a więc DB będzie zwirtualizowanym klastrem. Wszystkich tych odpowiedzi udzielił obecny na spotkaniu devops. Tylko, że wyduszenie tego z siebie zajęło mu tyle czasu.
Udało się to z jednego powodu, ktoś z zewnątrz wziął na siebie odpowiedzialność za tą decyzję. Podprowadził inżyniera i pozwolił mu powiedzieć to co powinno zostać powiedziane.
Dlaczego ludzie nie biorą odpowiedzialności? Co takiego wydarza się w naszych miejscach pracy, że zamiast za pragmatyzmem i logiką idziemy za tłumem. Jak budujemy organizację w której akceptowalnym jest strawienie 14h pracy nad problemem wartości 15 minut a trudne zaryzykowanie i wzięcie odpowiedzialności za swoje obowiązki?
Na co stawiacie, błędna delegacja zadań czy brak poczucia obowiązku?
A to są moje przemyślenia spod prysznica...

-
Studia podyplomowe online z zarządzania projektami – czy warto?
Widzę to regularnie – ludzie z kilkuletnim stażem dostają propozycję prowadzenia projektów, ale czują, że brakuje im solidnych podstaw. Albo już zarządzają projektami, ale robią to “na czuja”, bez metodyki. W obu przypadkach pojawia się pytanie: może studia podyplomowe? Przez 20 lat w&n...
-
Co robi project manager IT?
Pytanie, które słyszę od lat: “Co właściwie robisz cały dzień?”. Moja mama do dziś nie wie, jak to wytłumaczyć sąsiadom. A prawda jest prosta – project manager IT to osoba, która sprawia, że projekty technologiczne faktycznie dochodzą do mety. Bez dramatu, przekroczonych budżetów i zesp...
-
Co robi Project Manager IT?
Wielu ludzi myśli, że Project Manager w IT to taki elegancki pan z Excelem, który rozdaje zadania i pyta “jak tam postępy?”. Prawda jest prostsza i jednocześnie bardziej skomplikowana. PM to osoba, która sprawia, że chaos zamienia się w działający system. Po 20 latach w&n...
-
Czym się różni PMO od PM?
W świecie zarządzania projektami często spotykam się z pytaniem: “Czym właściwie różni się PMO od PM?”. Te dwa skróty brzmią podobnie, ale w praktyce to zupełnie inne role i funkcje. Zrozumienie tej różnicy jest kluczowe, jeśli chcesz efektywnie organizować pracę projektową w ...

