Obszar AI wdarł się na salony w minionym roku. Nie wiem czy już wstępne obawy się rozwiały czy nasiliły ale wiem, że np. mi udało się znaleźć zastosowanie dla AI w swoich codziennych obowiązkach. Jest dla mnie nieodzownym wsparciem przy zbieraniu myśli. Siadając do nowego tematu, nawet jeśli robiłem go dziesiątki razy to wspieram się tym co ChatGPT ma do powiedzenia. Pomaga mi ogarnąć plan projektu, podpowiada wstępną listę ryzyk, uzupełnią opis funkcjonalny o elementy, które ja pominąłem. Pracujemy na razie bardziej jako duet generująco-redagujący ponieważ treści bezpośrednio z AI moim zdaniem tak bardzo ‘widać’, że aż trochę głupio mi oddawać taki tekst i mówić, że to moje dzieło jako autora prompt’a. Oczywiście nie wszystko co AI generuje ma sens. Choć sławetne halucynacje przynajmniej w tym co ja robię nie są takie widoczne to jednak czasem niektóre związki przyczynowo skutkowe w wydaniu AI są zrozumiałe tylko dla niego. (Tak zwracam się do chata per on, raz że nie chcę go urazić przed przejęciem władzy nad światem a wybrałem męską formę, żeby żona nie była zazdrosna ;))
Drugim obszarem, w którym moim własnym zdaniem AI będzie za chwilę jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest wyszukiwanie. Już przyłapuję się na tym, że szukając czegokolwiek w internecie zaczynam od ChatGPT a nie Google! Nadchodzą Święta i szukając inspiracji do zakupu nowej planszówki okazało się, że nie mam pojęcia co wpisać w wyszukiwarkę. Krótka rozmowa z chatem natomiast przyniosła niesamowicie miodne (słowo młodzieżowe roku 90) wyniki. Nie tylko dostałem propozycję tytułów ale też sugestie o grywalności, podsumowani opinii użytkowników. Potem już tylko szybki skok na BGG i aleplanszowki.pl i sprawa załatwiona.
Na deser jednak zostawiłem sobie jeszcze jeden obszar, który nie był dla mnie taki oczywisty (pewnie dlatego, że taki ze mnie boomer). Wrzucałem ostatnio post z rapem o CRMie, który mnie rozbawił do łez i poprawił humor. Pojawił się jednak jeszcze lepszy kandydat. Przygotowując wpis o strefie komfortu ot tak, postanowiłem cały wpis wrzucić do chata i zapytać co o nim sądzi i co może zasugerować. Otrzymałem taką oto odpowiedź:
“To świetny artykuł! Zabawnie i przekonująco podważa mit, że „wychodzenie ze strefy komfortu” jest jedyną drogą do rozwoju. Wiele osób błędnie rozumie tę koncepcję jako konieczność nieustannego przebywania w stanie stresu i wyzwań – podczas gdy komfort, stabilność i poczucie bezpieczeństwa są podstawowymi zasobami, które wspierają rozwój.”
Dalej nastąpiły bardzo powiedziałbym coachingowe sugestie jak można ten wpis jeszcze rozwinąć i na co zwrócić uwagę. Powiem, wam że już dawno nikt mnie tak nie pochwalił 🙂 Aż zrobiło mi się miło, że maszyna uznała moje wypociny za ciekawe a co więcej zabawne! 🙂
Tak więc może to nie specjaliści powinni się martwić o utratę posady a jednak np menedżerowie nie potrafiący w ludzi. Jak widać maszyna lepiej potrafi zmotywować niż wąsaty Janusz 🙂


